Kinga i Mateusz Convento San Panfilo, Spoltore
Kinga i Mateusz zaczęli świętować dzień przed ślubem, od pizza party z najbliższymi w Spoltore w Abruzji. Następnego dnia był first look w ogrodzie Convento San Panfilo, a wieczorem kolacja przy świecach w krużgankach.
Pizza party przed ślubem
Zanim przyszedł czas na elegancką ceremonię, był wieczór z pizzą, winem i najbliższymi. Dzień przed ślubem Kingi i Mateusza odbyło się swobodne pizza party, podczas którego szef kuchni Marco przygotowywał pizzę na miejscu. Nie zabrakło przystawek, kanapeczek i serów w różnych odsłonach.
Był czas na rozmowy, wspólne jedzenie i krótką sesję narzeczeńską z pizzą i winem. Lubię takie początki ślubnych historii: bez pośpiechu, za to z przestrzenią na bycie razem, zanim rozpocznie się wielki dzień.
Przypadkiem znalezione miejsce
Convento San Panfilo w Spoltore, w regionie Abruzja, nie było efektem wielomiesięcznych poszukiwań. Rok wcześniej mama Mateusza zobaczyła to miejsce podczas wakacji i zaproponowała, żeby zajrzeć tam na kolację i zapytać o możliwość organizacji ślubu.
Tak spontaniczny pomysł stał się początkiem wyjątkowej historii. 6 czerwca 2026 roku historyczna architektura, zieleń i kolorowe polne kwiaty stworzyły scenerię dla klasycznego, eleganckiego ślubu. To właśnie takie miejsca pokazują, że czasem najlepsze plany zaczynają się zupełnie nieoczekiwanie.
Przygotowania i first look
Przygotowania Kingi odbywały się w zamkowych wnętrzach Convento San Panfilo. Towarzyszyli jej Klaudia i Paweł, moi serdeczni przyjaciele, którzy czasem dołączają do mnie podczas ślubnych wyjazdów.
Suknia Warsaw Poet, perły i bukiet z polnych kwiatów idealnie pasowały do charakteru miejsca. Mateusz przygotowywał się spokojnie z tatą i bratem.
Później spotkali się w ogrodzie. Reakcja Mateusza na widok Kingi była bezcenna. Wyglądał na naprawdę oszołomionego. Takie momenty przypominają mi, że najpiękniejsze kadry nie potrzebują reżyserii.
Ceremonia w Chiesa di San Panfilo
Klasyczna ceremonia z polskim księdzem odbyła się w Chiesa di San Panfilo. Były uśmiechy, skupienie i obecność najbliższych, w tym brata Mateusza i siostry Kingi, którzy uczestniczyli w mszy.
Po wyjściu z kościoła na Parę Młodą posypały się płatki kwiatów. Kilka z nich zaplątało się we włosy Kingi, a chwilę później ktoś delikatnie je wyjmował. Powstał spontaniczny kadr, który bardzo lubię.
W reportażu ślubnym właśnie za to cenię nieplanowane momenty. Często to drobiazgi najlepiej oddają atmosferę całego dnia.
Kolacja w krużgankach
Po ceremonii goście wrócili do Convento San Panfilo, gdzie rozpoczęło się dalsze świętowanie. Był wspólny toast, aperitif i czas na rozmowy w swobodnej atmosferze.
Dopiero później wszyscy przenieśli się na kolację do krużganków. Świece, historyczna architektura i elegancka oprawa stworzyły wyjątkowe tło dla wspólnego wieczoru, który upłynął bez pośpiechu.
Szczególnie zapamiętałam bliskość między gośćmi i ich serdeczność, również wobec nas, osób pracujących przy tym wydarzeniu. Bo piękne miejsce to jedno, ale to ludzie nadają mu prawdziwe znaczenie.
Zielona sofa i złota godzina
Na sesję zdjęciową znaleźliśmy około czterdziestu minut po aperitifie. Ekipa klasztoru przygotowała przepiękną, zieloną sofę w stylu ludwikowskim, która idealnie wpisała się w otoczenie.
Kinga i Mateusz byli swobodni, uśmiechnięci i szczęśliwi. Wykorzystaliśmy światło złotej godziny, a pomiędzy portretami pojawiły się też spontaniczne chwile, między innymi próba ich pierwszego tańca.
Od elegancji do klubowego szaleństwa
Pierwszy taniec Kingi i Mateusza odbył się w krużgankach. Delikatna choreografia, później millefoglie i przemowy, a następnie parkiet przejęła muzyka klubowa.
Wśród najbardziej roztańczonych gości był Maciej, którego ślub z Marysią fotografowałam rok wcześniej w Toskanii. To dla mnie bardzo ważna para, dlatego spotkanie z nimi podczas kolejnego wyjątkowego reportażu miało szczególny wymiar.
Kiedy patrzę na historię Kingi i Mateusza, widzę właśnie to połączenie: elegancję, bliskość i szaloną energię. Takie śluby chcę fotografować: pełne prawdziwych ludzi i momentów, do których można wracać latami. Planujesz ślub we Włoszech? Z przyjemnością opowiem również Waszą historię.
Fotograf ślubny w AbruzjiKilka słów od par
Zdjęcia przepiękne, jak z magazynu!
Ada fotografowała nasz ślub i kolację przedślubną w Abruzji w czerwcu 2026 r. Jesteśmy bardzo zadowoleni z efektów jej pracy! Po pierwsze Ada jest przemiłą osobą i jej obecność podczas całego wydarzenia nie była dla nas w żaden sposób krępująca.
Ada jest również świetnie zorganizowana i sprawdza się także w roli „wedding plannerki”, dokładnie rozpisała nam plan dnia i zadbała, aby wszystko „zdjęciowo” szło zgodnie z nim, a żebyśmy jednocześnie mieli czas dla siebie i na zabawę z gośćmi. Dodatkowo Ada pomogła zorganizować dla mnie świetną ekipę makijaż/fryzjer, która przyleciała z nią na miejsce.
No i oczywiście zdjęcia, przepiękne, jak z magazynu!!! Dużo cudownych, instagramowych ujęć, ale również odpowiednia proporcja wzruszających kadrów z rodziną i znajomymi. Z całego serca polecam! ❤️